• Jakakolwiek dyskusja o młodych zamienia się zaraz w pełne emocji dyskusje pełne tyleż emocjonalnych, co mało wartościowych haseł. Ale jedno jest pewne pokolenie Y czy Z może już nawet jest kluczem do budowania obrazu i perspektyw Polski na najbliższe lata, i mnie np. optymizmem nie napawa. Młodziaków dosięgnęły nie tylko polskie zmiany ekonomiczne i społeczne, ale i światowy kryzys, rewolucja w edukacji, rewolucja internetowa, wywrócenie społecznej hierarchii, kulturowego kanonu i zwalenie z pomników dawnych autorytetów. Widoczne jest to dla każdego „starszaka” nawet w skali mikro, w rodzinach, miejscach pracy, na uczelniach, w szkołach. Doszło do pokoleniowej wyrwy, zmiany podstawowych kodów międzypokoleniowej komunikacji. Młodzi stali się osobni i wsobni, co tylko pogarsza ich perspektywy wejścia w struktury zawodowe, społeczne hierarchie, ich intelektualną mobilność na rynku pracy. O ile dzisiaj można udawać jeszcze, że to tylko ich kłopot, to już za dekadę najdalej będzie to nasz kłopot wspólny. Czy dzisiejsi dwudziesto – i niżej -latkowie będą w stanie przejąć stery po starszych, wygenerować z siebie umiejętność pracy w zespole, empatię i myślowy horyzont wykraczający poza partykularne interesy jednostek czy małych grupek, znaleźć metody realizowania celów szeroko rozumianej wspólnoty? Wykorzystywanie kleski powstania teraz po 70 latach dla celow obecniej propagandy jest przykladem szokujacego prostactwa.

    Znalezione obrazy dla zapytania patriotyzm

    Tym bardziej ze autorka wskazuje na brak elementarnej wiedzy. Pni Sikorska, w Generalnej Guberni dzietonsc polakow byla dwa razy wieksza niz obecnie !!! A te 240 tys poleglych polakow to kropla w oceanie. Rzady a raczej nie-rzady ostatnich 25 lat wypedzily 5 mln polakow na emigracje, zniszczyly 5-6.8 mln miejsc pracy. W Generalnej Guberni kazdy mial robote. A zniszczenia Warszawy sie nawet nie porownuja ze zniszczeniem calego kraju w ciagu tych nieszczesnych ostanich 25 lat nadzoru przez miedzynarodowy imperializm. Nawet stosunki spoleczne i miedzy ludzkie zeszly do poziomu ponizej dzikiego bydla.

    Mam poważne wątpliwości, smuci mnie jakie samoograniczenia i obciążenia młodzi na swoich barkach dźwigają. I nie ma co pluć na ten rząd czy inny. Na kapitalizm, cyklistów czy nieurodzaj na Madagaskarze. Zawiodło społeczeństwo i jego instytucje, zawodzą zarówno ci lejący ślozy jak to jest w Polsce źle, jak i zapatrzeni w neoliberalny sukces. Obecna młodzież to już generacje upośledzone fatalnie niskim poziomem kapitału społecznego, chowane bez podwórek, wspólnot rówieśniczych, z bezradnymi wobec ich wychowywania rodzicami /albo abdykującymi, albo nadopiekuńczymi/, słabą wychowawczo szkołą z autorytetem nauczyciela rozwalonym przez testowy i zbiurokratyzowany system i roszczenia rodziców, uczelniami nierzadko pozorującymi kształcenie i kompletnie pozbawionymi odpowiedzialności za losy absolwentów kolejnych kierunków studiów bez zawodowych perspektyw. Można ziać jadem i odsyłać na szafot polityków, talibów, lewaków, prawaków itd. Ale można też spojrzeć w lustro i pomyśleć w jaki bigos się wpędziło własne dzieciaki.


    votre commentaire
  • Zaczyna się dziać - pan Juncker ogłosił dziś konieczność resetu w stosunkach z Rosją, oficjalnie zresztą, co oznacza, w krótkiej perspektywie zniesienie sankcji, odpuszczenie Donbasu, że Krymie nie wspomnę oraz akceptację działań w Syrii. Lada moment należy się spodziewać resetu w stosunkach USA-Rosja (jak to już drzewiej bywało). Zmiana tonu w "ośrodkach dyspozycyjnych" może wpłynąć na zmianę tonu w polskich mediach, choć nie musi, wszystko zależy od tego, czy jaką rolę owe ośrodki przypisały w nowej rzeczywistości - jeśli w dlaszym ciągu mamy być prowokatorem i dywersantem, a obawiam się, że tak, to nadal nasze media będą pełne rusobicznego jazgotu i uwielbienia dla zbankrutowanego i skompromitowanego reżimu banderowca Poroszenki, którego już sami Ukraińcy mają serdecznie dość. No, ale cóż, takie zadanie zostało Polsce wyznaczone, a niektorzy są zapewne, nawet dumni, z tego powodu, że to nas wybrano do takiej zaszczytnej misji, bo jako jedyni mamy honor i nie odpuścimy im tego Katynia i zamachu. Nie sprzedamy się "kacapom". Mam - podobnie jak "mirosławgrabietz", wielki żal do "Polityki", której czytelnikiem jestem od "dziestu" lat, że bierze udział w żenującym, niekończącym się rusofobicznym spektaklu, że żaden z autorów "P" nie próbował napisać czegoś, co przynajmniej przypominałoby obiektywny komentarz do dziejącej się na - bliższym nas wschodzie - rzeczywistości. Najbardziej przykry jest jednak brak zaufania do czytelników, traktowanie ich niczym nieodpowiedzialnych smarkaczy, poprzez cenzurowanie ich wypowiedzi, owszem zdarzają się tu ostre komentarze, czasem wykraczające za ogólnie przyjęte normy dobrego wychowania, ale na niektorych blogach przyjęło to już naprawdę przesadne rozmiary, ponieważ niektórzy bloggerzy banują nawet tych, którzy w sposób kulturalny przedstawiają własne, tyle, że odmienne opinie.Jest się Amerykanom dowiedzieć, że Rosja skutecznie używa pocisków samosterujących, mających w dodatku lepsze parametry bojowe niż amerykańskie. 

    Przykro też Amerykanom, że ich pociski  chwilówki na raty samosterujące raz po raz są znajdowane nie tam, gdzie miały trafić, ale zupełnie gdzie indziej. 

    Polsce też jest bardzo przykro. Z wielu powodów, a jednym z nich jest ten, że wszystko co ruskie to szmelc i starzyzna. 

    Szok poznawczy wywołuje konieczność dania odporu: rosyjskie rakiety zamiast spadać na cele w Syrii, spadają kilkaset kilometrów bliżej i psują Iran. Takie one liche i szmelcowate. 

    Powinno to poważnie poprawiać nastroje Amerykanów: takim szmelcem Rosjanie ani IS nic brzydkiego nie zrobią, ani oddziałom bojowników w Syrii, których bardzo lubią Amerykanie. Co Rosjanin strzeli, zaraz spadnie 500 km dalej od celu. 

    Mimo tak wielkiej pociechy, Amerykanom jest dalej przykro. 

    Naprawdę, trudno im dogodzić. 


    votre commentaire
  • Prawa człowieka są różnie rozumiane, w zależności od kraju i religii. Europejskie są bardziej zaawansowane, ale pozwolenie kobiecie arabskiej wyjście z domu bez opiekuna to też jest postęp. Gdyby inne kraje arabskie lub afrykańskie doszły do poziomu AS to już byłby to postęp.Na pewno uważa się za czlowieka postępowego, zasada rotacji wyniosła go na to stanowisko.

    Oczywiście  nie będzie walczył o prawa dla gay/lesbian czy aborcjonistów. Mam nadzeję tylko że nie będzie chciał unifikacji prawa do poziomu AS, chociaż myśmy chcieli zafundować arabom demokrację, twór sprzeczny z ich mentalnością. Michael Savage, Mark Levin, Sean Hannity, Bill O’ Reilly oraz Rush Limbaugh powtarzają to samo i to w tym samym kontekście hipokryzji w tej agendzie ONZ od wielu lat.

    I w tym temacie całkowicie się z nimi zgadzam.

    Popatrzmy zresztą na to, jakie państwa zasiadały w różnych agendach ONZ na przestrzeni wielu lat. Taka perspektywa jest o wiele ciekawsza niż tylko wspomniany jeden punkt na wykresie. Hipokryzja w pełnej krasie.

    Z drugiej strony jak często w USA wspomina się o obywatelstwie terrorystów z 9/11 i o źródłach ich pieniędzy? W Arabii Saudyjskiej prawa człowieka są tak samo szanowane jak w Izraelu, czyli że jedni mają tam prawa, a inni (w Arabii głównie inne) ich nie mają…

    Patagon

    Muzułmanie bynajmniej nie szanują tych wartości, które ty szanujesz. Przekonasz się o tym w każdym kraju muzułmańskim w którym do władzy doszli religijni ekstremiści, a szczególnie w Arabii Saudyjskiej czy też tzw. Państwie Islamskim.

    Które państwa dostarczyło większość tych typów a które zostały zaatakowane i zniszczone?

    W USA ONZ jest traktowane czysto instrumentalnie; gdy dany polityk czy funkcjonariusz mediów sądzi, że krytyka ONZ przyniesie mu korzyści to ją miesza z błotem (99% przypadków), gdy chce pedeprzeć się “autorytetem ONZ” – to się podpiera.

    A ogólnie i generalnie, stosunek amerykańskich polityków do krajów takich jak Arabia Saudyjska nie zmienił się od czasów Roosevelta; “they are bastards, but our bastards.”


    votre commentaire
  • Tyle, że ten argument o sprzedajności bywa słuszny. Ot akurat poszła ciekawa publikacja jak Coca Cola wspiera badania naukowe dot. wpływu słodkich napojów na zdrowie.. a raczej nie wspiera.  Problem polega na tym, że wszystko opiera się na zaufaniu ludzi do tez głoszonych przez naukowców. A skoro tak należy być krystalicznie czystym. Niestety, wielkie korporacje znane są z tego że przekupują naukowców, naginają wyniki badań, lobbują, dlatego każdy kontakt z nimi jest podejrzany. Przekupni naukowcy powodują powstanie teorii spiskowych i brak zaufania dla całej nauki. Nawet tej rzetelnej. Sami naukowcy powinni wykorzenić te chwasty. Wyniki badań powinny być publikowane niezależnie od wyników, a nie tylko pozytywne dla sponsora. Na pewno nie ci, którzy wskutek negatywnego wyniku badań mogą utracić już włożone miliony oraz szansę zarobienia miliardów. Są także wystarczająco mocni, by wpływać na decyzje gremiów rządowych w sprawie rozdziału środków budżetowych na cele badawcze. Mnie się np. marzy instytucja państwowa, pozarządowa, która zajmowałaby się badaniem tego całego badziewia, jakie się nam, konsumentom wciska i a wyniki publikowała by np. w państwowej telewizji, intrenecie czy biuletynie specjalnie do tego wydawanym. Przecież każdy naukowiec prowadzący jakieś poważniejsze badania z dziedziny nauk ścisłych cz też biologii jest finansowany w USA albo przez wojsko (Pentagon), albo też przez wielkie, ponadnarodowe firmy takie jak Monsanto. Problem jest w tym, że ci naukowcy nie chcą się do tego przyznać. Ale prawda i tak w końcu wychodzi na jaw…

    Paradoksalnie to dobrze jest dla polskiej nauki, że w Polsce gospodarka jest na tyle słaba, że naukowcy nie dostają pieniędzy od prywatnych firm. Pamiętajmy, że „he who pays the piper calls the tune”, a więc jeśli naukowiec dostaje pieniądze od jakiejś firmy czy też od rządu, to ta firma czy też rząd oczekują od niego lojalności, w tym też określonych wyników jego badań.

    Poza tym, to w USA napadanie na inne państwa nie jest uważane za coś nagannego, a więc „argumentum ad Civitatum Foederatarum Americae” nie jest uważany poza USA za poprawny rodzaj argumentacji. Przypominam także, że opinie astronomów wyznajacych teorię geocentryczną były przez setki lat zgodne z ówczesnym stanem wiedzy naukowej, o czym przekonali się na własnej skórze Galileusz a szczególnie zaś G. Bruno.

    Tak więc w 100% popieram działania organizacji US Right to Know, jako że pokazują one dość dobrze, jak to naukowcy zaprzedają się elitom władzy i pieniądza – często za wręcz śmieszne sumy, jak te 25 tys. dolarów, które otrzymał od Monsanto niejaki Mr. Folta. Jeszcze raz przypominam: nic w kapitalizmie nie ma za darmo, a „he who pays the piper calls the tune”…


    votre commentaire
  • W teorii każdy ponosi odpowiedzialność cywilną a nawet karną za szkody wywołane swoim działaniem bądź też zaniechaniem działania. Tyle, że prawo powinno być uproszczone i jasne, a sądy działać szybko i sprawiedliwie. Taka jest logika kapitalizmu rynkowego, że silniejszy rekin pożera słabszego. Wolny rynek istnieje bowiem tylko w teorii – w praktyce rynek jest kontrolowany przez najsilniejszych graczy obecnych na nim, czyli dziś przez wielkie, ponadnarodowe megakorporacje. Wolność w kapitalizmie jest wiec tylko iluzją, chyba że się kontroluje jedną z takowych ponadnarodowych megakorporacji. tyle, że firma taksówkarska ma ubezpieczenie OC od zakresu prowadzonej działalności podczas gdy ewentualne dochodzenie odszkodowania od jakiegoś kierowcy Ubera sprowadza się do spraw sądowych. I nie mam na myśli OC za spowodowanie wypadku. Mam na myśli odpowiedzialność cywilną z tytułu prowadzonej działalności (np. taxi ma wypadek i doprowadza do wykolejenia tramwaju, w wyniku czego ucierpi kilkanaście osób; OC od działalności to załatwi, OC kierowcy Ubera nie).

    Mylisz się też w tym miejscu: “powstaną nowe Ubery”. Praktyka w dziedzinie nowoczesnych technologii pokazuje, że obowiązuje raczej zasada ‘zwycięzca bierze wszystko’ czego przykładami są Apple, FB, MS, Google, Amazon, Twitter … Jako pasażer nigdy nie skorzystałbym z usług takiego „przewoźnika”: kierowcy bez zawodowego prawa jazdy, badań lekarskich i odpowiedniej polisy ubezpieczeniowej, w tym np. studenci sypiający po 3 godziny na dobę, żeby pogodzić naukę z pracą, pojazdy o bliżej nieznanym stanie technicznym (taksówkarze z korporacji raczej nie kupują lipnych pieczątek w dowodzie rejestracyjnym). W tym kontekście fakt, że w aplikacji mogę znaleźć opinię typu „pan Zenek to jest sympatyczny gość” albo „pan Jurek krzywo patrzył i nic nie mówił”, nie ma dla mnie większego znaczenia.

    Z perspektywy pracowników takie „Ubery” są natomiast klasycznym przykładem „uśmieciowienia” pracy w imię rzekomej liberalizacji rynku. Warto sobie uświadomić drugą stronę „uwalniania” stosunkowo niskopłatnych zawodów, takich jak taksówkarze, w warunkach dużego bezrobocia: otóż przed „uwolnieniem” ci, których do korporacji nie dopuszczono, w ogóle nie mają pracy, ale tych z korporacji stać przynajmniej na utrzymanie rodziny. Po „uwolnieniu” wszyscy będą zarabiać tak mało, że nikt się z tego nie utrzyma. Im więcej będzie „uberowców” czekających przez 24 godziny na dobę na sygnał w telefonie, tym rzadziej każdy z nich będzie taki sygnał dostawać, a stawki za pracę będą niższe pożyczki Wrocław . Klienci też na tym niewiele skorzystają. Na przykład w Warszawie Uber proponuje stawkę 1,4 zł/km, czyli tyle, ile oferują niektóre korporacje, natomiast kierowca zarobi na godzinę 2 razy mniej niż zawodowy taksówkarz. Na pewno nie będzie go więc stać na założenie działalności gospodarczej (bo tylko w tej formie mógłby pracować w Uberze w pełni legalnie), zwłaszcza że najniższy ZUS wynosi w Polsce 1200 złotych miesięcznie niezależnie od zarobków.

    Stracą więc zawodowi kierowcy, stracą klienci. Kto zyska? Ci co zawsze. Inwestorem Ubera jest m.in. jedna z najgroźniejszych obecnie organizacji przestępczych na świecie – Goldman Sachs.


    votre commentaire


    Suivre le flux RSS des articles de cette rubrique
    Suivre le flux RSS des commentaires de cette rubrique