• Konstancjo, przegrałem sam ze sobą. Rozebrałem się do rosołu i ciesząc się do nieprzytomności bezmałpią, puściuteńką plażą, łaziłem to po wodzie, to przy wodzie, gadałem do siebie, pstrykałem fotki i pięknie było. Dopóki nie ruszyłem przez wodę w podróż imienia Konstancji do falochronu, żeby pstrykać z góry wodne góry atakujące falochron. Trochę się bałem się, że taka góra może mnie w podróży przewrócić. Rzecz jasna, nie o siebie się bałem, lecz o paparacik, bo to byłby jego koniec. Ale przewróciło mnie co innego: doszedłem do połowy drogi, wody, jak szła fala – po pas, i zaczęło nagle mną telepać. Za bardzo się wychłodziłem, łażąc jako Adam po plaży (było 11 stopni). W takim stanie za wiele nie napstrykasz i zamiast spotkania z Wenus, może wyjść spotkanie z łóżkiem. Zawróciłem jak niepyszny. Więc tylko pokazuję drogę imienia Konstancji bez podróżnika, jego mać. Chęci – były, ale co poradzisz, jak ciało mdle. Bardzo chcialbym wiedziec: dlaczego tzw. „komunia” jest tak waznym wydarzeniem dla rodzin katolickich? Rozumiem, ze dzieci wychowuje sie w wierze katolickiej i jest to kolejny etap w wierze po chrzcie a pozniej to taka katolicka bar/bat micwa, czyli bierzmowanie. wszystkie takie uroczystości wynikają pewnie z jakichś tradycji typu:mnie ochrzczono, byłem u I komunii i mi to nie zaszkodziło. Podobnie room escape Warszawa  jest z używaniem tzw:klapsów – ojciec mnie bili i wyrosłem na porządnego faceta (np. Cymański z PIS).

    Myślę, że bardziej od tradycji, jakkolwiek ją pojmujemy, jest widoczna presja otoczenia; szczególnie dzieci potrafią zgnębic kolegę, koleżankę, którzy są inni.A jeśli jeszcze do tego w domu słyszą, że niewierzący są źli, podli i lepiej sie z nimi nie zadawać, to efekty takie mamy.

    Znalezione obrazy dla zapytania woda

    Nie wiem, czy moje dziecko jest wierzące, czy nie. Nie pytam o to, Tak postanowiła i ja to szanuję- to móje wnuki i wnuczka, ale JEJ dzieci. I wychowuje je tak, jak sobie oboje wymarzyli, wymyślili. Gdy jestem u niej, szanuję ich postępowanie wobec dzieci i nie robię inaczej.

    Swoje jakoś wychowałam, wstydu mi nie przynoszą.

    Ale pamiętam presję otoczenia, bo moje dzieci do 7 roku życia nie były ochrzczone, przez dwa lata przed szkołą slyszałam, ze powinnam to zrobić, bo to, tamto i siamto, że chrzest, komunia i religia im nie zaszkodzą. Mówiliśmy z mężem, że nie, że mamy inne plany, ale …poddaliśmy się.

    Tym bardziej, że do szkół właśnie wkroczyła religia.Nie chcieliśmy, żeby dzieci nasze spotkaly sie z nietolerancją w szkole na żadnym tle.

    gdy sama chodziłam do szkoły, religia była w kościołach. Gdy w szkole koleżanki pytały, gdzie chodzę, mówiłam, że do tego drugiego kościoła. Nie miałam takiej odwagi, żeby powiedzieć, gdzie mam religię, tym bardziej, że już czułam, że nie podzielam tego wszytkiego, co religia niesie z sobą. Ale miałam wówczas 11-12-13-14 lat.

    Trudno w tym wieku poradzić sobie z ostracyzmem, a z takim postępowaniem spotkałabym się na pewno.

    Cyz rzeczywiscie presja grupy jest tak silna w srodowiskach katolickich? Wiem, ze jesli rodzice deklaraja swoja niewiare, no, to po jaka cholere te wszystkie celebry.


    votre commentaire
  • Po wysluchaniu tego co uwaza i jak ocenia Prof Hausner szanse powodzenia „Planu Morawieckiego”, chyba nikt nie powinien miec juz zludzen co do faktycznych intencji PiSu.

    Nie chodzi im o „plan Morawieckiego”, tylko o przejecie kontroli nad gospodarka, po to zeby miec w garsci przedsiebiorcow, tak jak juz maja w garsci rolnikow.

    Ten „Wielki Plan Morawieckiego” to jest zwykla sciema, ktora maskuje faktyczne intencje, co swietnie pokazal Prof Hausner i tylko nie powiedzial tego co ja pisze.

    Ale jakos jestem pewien, ze skoro wie, ze nie ma szans na powodzenie, a nawet jesli sa to sa krzetnie przez PiS w kolejnych krokach wycinane, to nie sposob sobie nie wyobrazic, ze nie zadal sobie Prof Hauner pytania o to, ze jesli nie chodzi o to co jest deklarowane, to o co chodzi?

    O co chodzi naprawde, jesli to co jest deklarowane nie ma szans na realizacje? Trudno będzie mi zamknąć buzię na kłódkę i nie dać sie sprowokować.

    Ale mam nadzieję poczynić pewne obserwacje związane z kościołem K w Polsce i w Niemczech. To jest pogranicze z Holandią i więcej jest tam kościoła luterańskiego i ewangelickiego; początek roku dla pierwszoklasistów odbył sie w kościele. Krótką modlitwę odmówiła pani pastor.

    Kościół ma tak skromny wystrój, ze żaden ksiądz z Polski nie chciałby tam być proboszczem.

    Myślę, że ten bizantyjski przepych w Polsce związany jest z dyktatem KK; w wielu miejscowościach nie ma innej świątyni niż katolicka, a tam, w miasteczku z 50 tys. mieszkańców, kilka kościołów innych wyznań.

    Konkurencja i tu robi swoje. Komunie moich wnuków w Brukseli (u polskich dominikanów) wspominam bardzo dobrze. Było skromnie i godne, ale bez najmniejszego zadęcia. A potem żadnych „białych tygodni”, rocznic itp.

    Znalezione obrazy dla zapytania woda

    Niestety, w tym roku czekają mnie dwie komunijne imprezy w Polsce (wnuków mojego lubego), których przedsmak już miałam kilka lat temu.

    Może być, z tego co słyszę, najwyżej gorzej, czyli trudniej do escape rooms Warszawa zniesienia.

    Nie chcę ostentacyjnie zbojkotować, ale mogę w ogóle nie wchodzić do kościoła ( z powodu – tłok, duszno itd), nawet nikt nie zauważy, a dołączyć potem do biesiadki (w knajpie, a jakże).

    Rozmawiałam z rodzicami „komunikantów”, którzy traktują TO jako dopust boży, ale mówią mi „sama rozumiesz”. Na co ja, że nie rozumiem, bo gdy ktoś się odważy się pójść pod prąd, to na pewno z ulga pójdą za nim inni.

    Na razie niewola rytuałów wydaje się niedopokonania.

    Gdyby nie monopol na wiarę naszego KK, może i Polsce nie byłoby dyktatu wiary.

    Gdy sie w tym miejscu dolozy do rozumowania cale dotychczasowe doswiadczenie z PiS, to nie sposob wyciagnac inych wnioskow, niz to, ze CHODZI O PRZEJECIE KONTROLI NAD GOSPODARKA.

    Nieco inaczej niz to bylo w PRL, ale z identycznym skutkiem, panstwo bedzie mialo kontrole nad obywatelami i identycznie jak za PRL bedzie mialo moc uczynienia z obywatelem nieposlusznym tego, co urzednik PiSowski sobie wymysli.

    Jesli ktos jeszcze nie jest w pelni przekonany, to niech sobie zagladnie do wywiadu Moniki Olejnik z Ryszardem Petru, w „Gociu Radia Zet”, gdzie sie dowie, ze Min Morawiecki nie jest ekonomista…

    Miniter od zarzadzania gospodarka nie jest ekonomista?


    votre commentaire
  • Jakakolwiek dyskusja o młodych zamienia się zaraz w pełne emocji dyskusje pełne tyleż emocjonalnych, co mało wartościowych haseł. Ale jedno jest pewne pokolenie Y czy Z może już nawet jest kluczem do budowania obrazu i perspektyw Polski na najbliższe lata, i mnie np. optymizmem nie napawa. Młodziaków dosięgnęły nie tylko polskie zmiany ekonomiczne i społeczne, ale i światowy kryzys, rewolucja w edukacji, rewolucja internetowa, wywrócenie społecznej hierarchii, kulturowego kanonu i zwalenie z pomników dawnych autorytetów. Widoczne jest to dla każdego „starszaka” nawet w skali mikro, w rodzinach, miejscach pracy, na uczelniach, w szkołach. Doszło do pokoleniowej wyrwy, zmiany podstawowych kodów międzypokoleniowej komunikacji. Młodzi stali się osobni i wsobni, co tylko pogarsza ich perspektywy wejścia w struktury zawodowe, społeczne hierarchie, ich intelektualną mobilność na rynku pracy. O ile dzisiaj można udawać jeszcze, że to tylko ich kłopot, to już za dekadę najdalej będzie to nasz kłopot wspólny. Czy dzisiejsi dwudziesto – i niżej -latkowie będą w stanie przejąć stery po starszych, wygenerować z siebie umiejętność pracy w zespole, empatię i myślowy horyzont wykraczający poza partykularne interesy jednostek czy małych grupek, znaleźć metody realizowania celów szeroko rozumianej wspólnoty? Wykorzystywanie kleski powstania teraz po 70 latach dla celow obecniej propagandy jest przykladem szokujacego prostactwa.

    Znalezione obrazy dla zapytania patriotyzm

    Tym bardziej ze autorka wskazuje na brak elementarnej wiedzy. Pni Sikorska, w Generalnej Guberni dzietonsc polakow byla dwa razy wieksza niz obecnie !!! A te 240 tys poleglych polakow to kropla w oceanie. Rzady a raczej nie-rzady ostatnich 25 lat wypedzily 5 mln polakow na emigracje, zniszczyly 5-6.8 mln miejsc pracy. W Generalnej Guberni kazdy mial robote. A zniszczenia Warszawy sie nawet nie porownuja ze zniszczeniem calego kraju w ciagu tych nieszczesnych ostanich 25 lat nadzoru przez miedzynarodowy imperializm. Nawet stosunki spoleczne i miedzy ludzkie zeszly do poziomu ponizej dzikiego bydla.

    Mam poważne wątpliwości, smuci mnie jakie samoograniczenia i obciążenia młodzi na swoich barkach dźwigają. I nie ma co pluć na ten rząd czy inny. Na kapitalizm, cyklistów czy nieurodzaj na Madagaskarze. Zawiodło społeczeństwo i jego instytucje, zawodzą zarówno ci lejący ślozy jak to jest w Polsce źle, jak i zapatrzeni w neoliberalny sukces. Obecna młodzież to już generacje upośledzone fatalnie niskim poziomem kapitału społecznego, chowane bez podwórek, wspólnot rówieśniczych, z bezradnymi wobec ich wychowywania rodzicami /albo abdykującymi, albo nadopiekuńczymi/, słabą wychowawczo szkołą z autorytetem nauczyciela rozwalonym przez testowy i zbiurokratyzowany system i roszczenia rodziców, uczelniami nierzadko pozorującymi kształcenie i kompletnie pozbawionymi odpowiedzialności za losy absolwentów kolejnych kierunków studiów bez zawodowych perspektyw. Można ziać jadem i odsyłać na szafot polityków, talibów, lewaków, prawaków itd. Ale można też spojrzeć w lustro i pomyśleć w jaki bigos się wpędziło własne dzieciaki.


    votre commentaire
  • Zaczyna się dziać - pan Juncker ogłosił dziś konieczność resetu w stosunkach z Rosją, oficjalnie zresztą, co oznacza, w krótkiej perspektywie zniesienie sankcji, odpuszczenie Donbasu, że Krymie nie wspomnę oraz akceptację działań w Syrii. Lada moment należy się spodziewać resetu w stosunkach USA-Rosja (jak to już drzewiej bywało). Zmiana tonu w "ośrodkach dyspozycyjnych" może wpłynąć na zmianę tonu w polskich mediach, choć nie musi, wszystko zależy od tego, czy jaką rolę owe ośrodki przypisały w nowej rzeczywistości - jeśli w dlaszym ciągu mamy być prowokatorem i dywersantem, a obawiam się, że tak, to nadal nasze media będą pełne rusobicznego jazgotu i uwielbienia dla zbankrutowanego i skompromitowanego reżimu banderowca Poroszenki, którego już sami Ukraińcy mają serdecznie dość. No, ale cóż, takie zadanie zostało Polsce wyznaczone, a niektorzy są zapewne, nawet dumni, z tego powodu, że to nas wybrano do takiej zaszczytnej misji, bo jako jedyni mamy honor i nie odpuścimy im tego Katynia i zamachu. Nie sprzedamy się "kacapom". Mam - podobnie jak "mirosławgrabietz", wielki żal do "Polityki", której czytelnikiem jestem od "dziestu" lat, że bierze udział w żenującym, niekończącym się rusofobicznym spektaklu, że żaden z autorów "P" nie próbował napisać czegoś, co przynajmniej przypominałoby obiektywny komentarz do dziejącej się na - bliższym nas wschodzie - rzeczywistości. Najbardziej przykry jest jednak brak zaufania do czytelników, traktowanie ich niczym nieodpowiedzialnych smarkaczy, poprzez cenzurowanie ich wypowiedzi, owszem zdarzają się tu ostre komentarze, czasem wykraczające za ogólnie przyjęte normy dobrego wychowania, ale na niektorych blogach przyjęło to już naprawdę przesadne rozmiary, ponieważ niektórzy bloggerzy banują nawet tych, którzy w sposób kulturalny przedstawiają własne, tyle, że odmienne opinie.Jest się Amerykanom dowiedzieć, że Rosja skutecznie używa pocisków samosterujących, mających w dodatku lepsze parametry bojowe niż amerykańskie. 

    Przykro też Amerykanom, że ich pociski  chwilówki na raty samosterujące raz po raz są znajdowane nie tam, gdzie miały trafić, ale zupełnie gdzie indziej. 

    Polsce też jest bardzo przykro. Z wielu powodów, a jednym z nich jest ten, że wszystko co ruskie to szmelc i starzyzna. 

    Szok poznawczy wywołuje konieczność dania odporu: rosyjskie rakiety zamiast spadać na cele w Syrii, spadają kilkaset kilometrów bliżej i psują Iran. Takie one liche i szmelcowate. 

    Powinno to poważnie poprawiać nastroje Amerykanów: takim szmelcem Rosjanie ani IS nic brzydkiego nie zrobią, ani oddziałom bojowników w Syrii, których bardzo lubią Amerykanie. Co Rosjanin strzeli, zaraz spadnie 500 km dalej od celu. 

    Mimo tak wielkiej pociechy, Amerykanom jest dalej przykro. 

    Naprawdę, trudno im dogodzić. 


    votre commentaire
  • Prawa człowieka są różnie rozumiane, w zależności od kraju i religii. Europejskie są bardziej zaawansowane, ale pozwolenie kobiecie arabskiej wyjście z domu bez opiekuna to też jest postęp. Gdyby inne kraje arabskie lub afrykańskie doszły do poziomu AS to już byłby to postęp.Na pewno uważa się za czlowieka postępowego, zasada rotacji wyniosła go na to stanowisko.

    Oczywiście  nie będzie walczył o prawa dla gay/lesbian czy aborcjonistów. Mam nadzeję tylko że nie będzie chciał unifikacji prawa do poziomu AS, chociaż myśmy chcieli zafundować arabom demokrację, twór sprzeczny z ich mentalnością. Michael Savage, Mark Levin, Sean Hannity, Bill O’ Reilly oraz Rush Limbaugh powtarzają to samo i to w tym samym kontekście hipokryzji w tej agendzie ONZ od wielu lat.

    I w tym temacie całkowicie się z nimi zgadzam.

    Popatrzmy zresztą na to, jakie państwa zasiadały w różnych agendach ONZ na przestrzeni wielu lat. Taka perspektywa jest o wiele ciekawsza niż tylko wspomniany jeden punkt na wykresie. Hipokryzja w pełnej krasie.

    Z drugiej strony jak często w USA wspomina się o obywatelstwie terrorystów z 9/11 i o źródłach ich pieniędzy? W Arabii Saudyjskiej prawa człowieka są tak samo szanowane jak w Izraelu, czyli że jedni mają tam prawa, a inni (w Arabii głównie inne) ich nie mają…

    Patagon

    Muzułmanie bynajmniej nie szanują tych wartości, które ty szanujesz. Przekonasz się o tym w każdym kraju muzułmańskim w którym do władzy doszli religijni ekstremiści, a szczególnie w Arabii Saudyjskiej czy też tzw. Państwie Islamskim.

    Które państwa dostarczyło większość tych typów a które zostały zaatakowane i zniszczone?

    W USA ONZ jest traktowane czysto instrumentalnie; gdy dany polityk czy funkcjonariusz mediów sądzi, że krytyka ONZ przyniesie mu korzyści to ją miesza z błotem (99% przypadków), gdy chce pedeprzeć się “autorytetem ONZ” – to się podpiera.

    A ogólnie i generalnie, stosunek amerykańskich polityków do krajów takich jak Arabia Saudyjska nie zmienił się od czasów Roosevelta; “they are bastards, but our bastards.”


    votre commentaire